Piesi w mieście. Część II – ruch pieszych okiem urzędników.

  • strict warning: Only variables should be assigned by reference in /home/www/b/kmo.borol.net/htdocs/sites/all/modules/links/links_related.module on line 197.
  • strict warning: Only variables should be assigned by reference in /home/www/b/kmo.borol.net/htdocs/sites/all/modules/links/links_related.module on line 433.
  • strict warning: Only variables should be assigned by reference in /home/www/b/kmo.borol.net/htdocs/sites/all/modules/links/links.inc on line 1450.

Dostęp do informacji publicznej to w Olsztynie fikcja.Artykułem dotyczącym zdarzeń drogowych z udziałem pieszych rozpocząłem cykl dotyczący miejsca pieszych w mieście. Nieodpowiedzialne decyzje i pogardliwe wypowiedzi urzędników w prasie spowodowały, że – na zasadzie kontrastu dla niskiego poziomu dyskusji zaproponowanego przez władze – starałem się zająć tematem możliwie merytorycznie. W tym artykule poznacie jaki mają stosunek do pieszych oraz jak przestrzegają prawa urzędnicy w Olsztynie.

Miejski Zarząd Dróg i Mostów

11 lutego wysłałem do Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów wniosek o dostęp do informacji publicznej dotyczący ruchu pieszych w mieście. Wnioskowałem o:

  • udostępnienie strategii lub innego dokumentu dotyczącego organizacji ruchu pieszych w Olsztynie, w którym wskazano m.in. zasady i kierunki działań, na podstawie którego podejmowane są decyzje w przedmiotowych sprawach;
  • wyniki badań ruchu pieszego na przejściach dla pieszych;
  • szczegółowe dane dotyczące ruchu drogowego na al. Piłsudskiego na odcinku od ul. Kopernika do pl. Jana Pawła II (m.in. liczba samochodów przejeżdżających przedmiotowym odcinkiem; średnia prędkość osiągana w tym miejscu przez samochody osobowe; średni czas konieczny do pokonania tego odcinka) przed i po likwidacji przejścia dla pieszych;
  • uzasadnienie decyzji o likwidacji przejścia przy Alfie;
  • udostępnienie danych dotyczących zdarzeń drogowych z udziałem pieszych w rozbiciu na miejsce i rodzaj zdarzenia oraz jego sprawcę;
  • podanie przejść dla pieszych proponowanych do likwidacji oraz udostępnienie danych o ruchu pieszym i samochodowym na tych przejściach (analogicznie do danych wnioskowanych wyżej), a także wyników analiz dotyczących strat i korzyści wynikających z likwidacji.

W terminie przewidzianym ustawą o dostępie do informacji publicznej odpowiedzi nie uzyskałem, w związku z czym 1 marca br. wysłałem mail ponaglający. Nie po raz pierwszy dopiero ponaglenie urzędników MZDiM okazało się skuteczne: 5 marca doczekałem się odpowiedzi podpisanej przez inż. Zbigniewa Gustka, zastępcę dyrektora.

Z odpowiedzi dowiedziałem się, że MZDiM nie posiada żadnego dokumentu, w którym określona by została polityka transportowa względem pieszych. Zostałem odesłany do „merytorycznych wydziały Urzędu Miasta”. Wystąpiłem już z wnioskiem do podanych wydziałów o udostępnienie „pułkowników”, tj. dokumentów, które być może istnieją, ale właściwa jednostka organizacyjna z nich nie korzysta.

Dyrektor Gustek zaznaczył jednak, że „potrzeby ruchu pieszego w Olsztynie są uwzględniane przy zatwierdzaniu projektów stałych lub tymczasowych organizacji ruchu”. Osoba spoza Olsztyna być może byłaby gotowa w to uwierzyć, gdyby nie to, że w kolejnym zdaniu pan dyrektor sobie zaprzecza stwierdzając, że „MZDiM nie dysponuje badaniami wielkości ruchu pieszego na terenie Olsztyna”. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni mi w jaki sposób MZDiM uwzględnia potrzeby ruchu, którego nie bada.

Na moją prośbę o udostępnienie wyników analizy m.in. „czasu oczekiwania na przejście przez ulicę” dotyczące kilku przejść dla pieszych na al. Piłsudskiego, w tym zlikwidowanego, MZDiM podał czas czekania na zielony sygnał na przejściu koło ratusza. Innych danych prawdopodobnie nie ma, co kolejny raz dowodzi, że drogowcy nie badają warunków ruchu pieszego – jak zatem mogą wiedzieć co należy zmienić?

Co dziwne MZDiM nie analizuje też szczegółowo ruchu samochodów. Na mój wniosek o udostępnienie danych dotyczących np. średniej prędkości czy też czasu przejazdu na przedmiotowym odcinku odpowiedziano podając informację: „natężenie pojazdów na przekroju al. Piłsudskiego w rejonie skrzyżowania z ul. Dąbrowszczaków wynosi 24.000 P/24h”. Pomijając to, że nie są to wszystkie dane, o które prosiłem warto zwrócić uwagę na podaną wartość. Nie jest to „w przybliżeniu” czy też „około” tylko dokładnie 24 000 pojazdów. Taka dokładność doskonale świadczy o jakości prowadzonych przez MZDiM pomiarów.

W poprzednim wpisie analizowałem dane dotyczące zdarzeń drogowych z udziałem pieszych w 2009 roku. W tym samym czasie kiedy wystąpiłem o te dane do policji, prośbę taką zawarłem także we wniosku do MZDiM. Chciałem się przekonać czy drogowcy posiadają takie dane i czy z nich korzystają. Kolejny raz potwierdziły się moje obawy. Po dwóch miesiącach 2010 roku MZDiM nie posiada danych za 2009 rok, a dane za 2008 są tak ogólne, że żadnych wniosków z nich wysnuć nie sposób. Jeśli dodać do tego informację, że „dane za rok 2009 opracowywane są przez firmę zewnętrzną i będą dostępne po 30.04.2010 r.” robi się już nie tylko straszno, ale i śmieszno. Jeśli udostępnione mi dane za rok 2008 są owocem pracy zewnętrznej firmy, to mam duże wątpliwości czy nasze pieniądze są wydawane we właściwy sposób.

Przy okazji utwierdzono mnie w przekonaniu, że decyzję o likwidacji przejścia przy Alfie podjął prezydent miasta, a nie zarządca dróg – MZDiM. Niby nie ma różnicy – przecież MZDiM działa w imieniu prezydenta, ale skoro zarządcy nie posiadają podstawowej wiedzy na temat ruchu drogowego, to jaką wiedzę posiada prezydent?

We wniosku poprosiłem o wskazanie przejść dla pieszych rozważanych do likwidacji oraz danych dotyczących ruchu pieszego i drogowego wg wcześniejszego schematu. Okazuje się, że mieszkańcy Olsztyna nie mogą być poinformowani o planach drogowców gdyż „propozycje lokalizacyjne przejść dla pieszych kwalifikujących się do likwidacji są obecnie rozważane w porozumieniu z Komisją Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz Policją”. Przejrzystość działania administracji publicznej na poziomie Somalii. Zwracam uwagę na zwrot „przejść dla pieszych kwalifikujących się do likwidacji”. Wnioskuję na tej podstawie, że są jakieś kryteria oceny – jakie? Czy te kryteria wynikają z badań, których w Olsztynie się nie prowadzi? Czy może z widzimisię prezydenta lub drogowców?

Prezydent Miasta Olsztyna

18 lutego wysłałem do prezydenta Olsztyna wniosek o dostęp do informacji publicznej. Wnioskowałem o udostępnienie:

  • Studium wykonalności lub inny dokument rozważający zasadność budowy podziemnego przejścia dla pieszych pod al. marsz. Józefa Piłsudskiego.
  • Kosztorysu szacunkowego budowy przedmiotowego przejścia podziemnego.
  • Analizy wpływu budowy przedmiotowego przejścia na ruch drogowy i pieszy w centrum miasta.

Odpowiedzi udzielono mi podobno w terminie (podobno, bo mail wysłałem 18 lutego, ale w Urzędzie Miasta mają chyba zwyczaj sprawdzania poczty tylko w poniedziałki – mail odebrano 22 lutego), ale zarówno forma jak i treść pozostawiają wiele do życzenia. Zacznijmy od tego, że odpowiedź wysłano listem poleconym, za 5,65 z kieszeni podatnika, zamiast mailem o co wnioskowałem. Po drugie, nie udzielono mi informacji publicznej, ale jednocześnie sprytnie nie odmówiono mi jej udzielenia – nie wydano decyzji odmownej. Odpowiedź nie spełnia wymogów ustawy o dostępie do informacji publicznej, nie zawiera wymaganych nią elementów. Złamany został także regulamin udostępniania informacji publicznej zamieszczony na stronie internetowej Urzędu. Wspominanie w tym miejscu o błędach językowych miałoby już znamiona znęcania się nad niepełnosprawnym, więc oszczędzę szczegółów. Najważniejszy jest jednak przekaz: aby udostępnić mi dokumenty urzędowe Urząd Miasta występuje najpierw do właścicieli dokumentacji, na podstawie której te dokumenty sporządzono. Nie znalazłem w ustawie zapisów wskazujących na taką możliwość ukręcenia sprawy, sądząc jednak po treści i formie pisma z Urzędu korzystam z innej wersji ustawy. Koniec końców pozostałem bez informacji, o które występowałem i bez decyzji odmownej. Sprytnie, prawda?

Wnioski

Wnioski są druzgocące dla… nas – mieszkańców. Bo nie ukrywajmy – urzędników te wnioski w ogóle nie dotyczą – oni są ponad to, ponad nas, ponad prawo. MZDiM podejmuje decyzje nie posiadając wiedzy w temacie, którym się zajmuje. Prezydent wyręcza powołaną przez siebie jednostkę organizacyjną i kreuje w mediach człowieka o dużej odwadze – o rozwadze nic jednak nie wspomina, co może być kluczowe przy ocenie tej decyzji. Analizą danych statystycznych zajmuje się firma zewnętrzna, dane te spływają do MZDiM z czteromiesięcznym opóźnieniem… Na razie wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem – w pierwszym kwartale 2010 na przejściach dla pieszych zginęła do tej pory tylko jedna osoba. MZDiM ma teraz spokój do jesieni, więc po co się spieszyć? Budowa przejścia podziemnego, której koszty szacowane są na kilka milionów złotych, ma być prowadzona z udziałem środków publicznych. Mimo to prezydent miasta nie poczuwa się w obowiązku udostępnić mieszkańcom dokumentów, które rozważałyby czy w ogóle takie przejście jest potrzebne. Ktoś, kiedyś miał wizję i teraz ślepo się ją realizuje. Komu ma służyć to przejście? Czy grupa docelowa faktycznie chce tego przejścia? Czy korzyści z jego budowy w jakikolwiek sposób zrekompensują koszty? Na te pytania Urząd odmawia odpowiedzi zasłaniając się wyimaginowanymi przeszkodami. Na łamanie tym samym prawa nikt nie zwraca uwagi.

Tak wygląda w Olsztynie dostęp do informacji publicznej, tak wygląda polityka transportowa miasta.

ZałącznikWielkość
MZDiM.pdf89.86 KB
PMO.pdf217.38 KB

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

7 + 3 =
Rozwiąż proste zadanie matematyczne i wpis wynik podanego działania. Np. 1 +3 = 4